31 kwietnia 2013 ranek

Odkryłam i w zasadzie zdziwiona jestem, że dopiero w naiwności swojej teraz, że ta ruda miłość dawana tak zachłannie i z takim pośpiechem, tak hurtem, wylewnie i bezgranicznie była po prostu całym , no pewnie prawie calym, zapasem miłości, który drzemał w kocim ciele i musial zostać spożytkowany i ujawniony w przypisanym mu krótkim kocim życiu. Jego zegar  tykał szybciej niz zegary pobratymcow, rozciagających przyjemność egzystencji w długich leniwych latach. Żył z oszałamiajacym kocim ADHD, gonił własny cień nawet nocą, korzystał ze wszystkich swoich drobnych i wielkich uciech z szybkością co najmniej 5 razy przekraczająca kocią normę. Wiecznie spóźniony, wiecznie nienasycony pieszczot i wrażen, ciagle uwijajacy się aby skorzystać z każdej sposobnosci odkrywania, całowania, pieszczot i smakowitych kąsków. I to doprowadziło do tego feralnego poranka, do tego kwietniowego przejścia na drugą stronę nie tylko ulicy, ale też Życia. Na drugą stronę Lustra..

Dawał znacznie więcej niz mogłam wziąć, ale brałam garściami, pławilam się w rudym blasku i cieple. Starałam się oddawać, dziękować, nie sprawiac przykrości ani bólu. Nie generowac żadnych stresów. Ale też często zmęczona tą bezgraniczną adoracją wymierzałam karę samotności na chwilę, na moment, żeby nie zawładnąl mną do końca, nie zadeptał wielkimi białymi łapami i pozwolił obejrzec w TV film, czy zjeść obiad bez jego pyszczka w talerzu. Teraz mam oczywiście żal, że nie widziałam wczesniej objawów, nie przeczuwałam zbliżającego się końca. Nie sądzę, żeby on sam w swojej rudej glowie to roił, ale wiedziała to jego kocia dusza – twór zupelnie niezależny od kociego ciała. Coś jak uśmiech Kota z Alicji. Uśmiech, który pozostawał nawet wtedy gdy Kot już znikał  – niewidoczny dla ludzkiego oka.

Wiem, że nawet w ostatnich i pewnie pełnych oślepiającego bólu ułamkach sekund biegł do mnie, żeby owinąć się wokół moich nóg i wskoczyć mrucząc na moje lewe ramię. Tylko po to, żeby natychmiast wybiec znowu w wielki świat i wrócić. I wybiec. I wrócic……….

I wybiegl do miejsca bez powrotu……..I została mi sadzawka łez.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>