Dawno mnie tu nie było…

Dawno mnie tu nie było, dawno, nie pisałam, bo chyba już nie umiem, albo umieć nie chcę. Tłumaczę sobie, że pisanie jest z jednej strony ścieżką do wolnoścci, a z drugiej paskudnym obnażaniem jak zdejmowanie majtek w miejscu publicznym. I nie wiem czy wybrać wolność, czy zdejmowanie pantalonów . Wolność jako publiczne gadanie o tym co boli i uwiera , zdejmowanie majtek jako pokazanie zaróżowionego półdupka, w który dostało się kiedys tam baty. Zasłużone bądź nie, ale baty po prostu.

Dostaję baty dzień po dniu. Dostaję baty od lat. Od tych batów boli mnie nie tylko półdupek, ale również rozum i całe moje JA. Moje JA jest obolałe i posiniaczone okrutnie. Moje JA cierpi – niezasłużenie chyba. Moje Ja jest w zasadzie moje i nie moje. Z jednej strony dumne i twarde, z drugiej jakieś takie służalczo miękkie i gotowe do idiotycznych jęków i użalania się nad własną niemożnością. Czasem mam wrażenie, że bicie i kopanie sprawia mi przyjemność, że daje mi kolejną szansę na użalanie się nad sobą. Z drugiej strony chciałabym być jak wredny babsztyl z naganem w ręku, który strzeli w łeb każdemu kto stanie na mojej drodze. Bez pardonu, bez chwili zastanowienia, bez łez. No i nie mogę tego pogodzić. Tej twardości i tej łagodności. Tego zapamiętania i miękkiego serca.

Teraz , każdy dzień wymaga ode mnie bycia dyplomatką. Wymaga ode mnie dokonywania wyborów między ja tu i teraz, a ja kiedyś tam w przyszłości. Zastanawiam się nad koniecznością konsultacji z terapeutą. Próbowałam, ale chyba nie potrafię pogodzić się ze wskazówkami i pokazaną drogą. Cały czas wydaje mi się, że racja jest po mojej stronie… Bo mój pomysł na życie to wyciągnięta ręka, ale to się nie sprawdza. Ręka boli od wyciągania, palce drętwieją…

Informacje o malgo531

Data urodzenia? Bardzo dawno temu w innych czasach. Rodzice? AA - aktor i architekt. - trochę znani. Dziadkowie - Babcie : Zofia Mama Mamy i Janka Mama Taty . Jedna szczupła druga gruba. Ja po tej drugiej. Dziadkowie: Jan i Eugeniusz. Pierwszy ukochany księgowy z Naszej Księgarni, przynoszący do domu setki książek, które mam do dzisiaj. Palący fajkę i grający na pianinie w zimowe wieczory i niedzielne wiosenne przedpołudnia. Drugi znany tylko z opowieści. Zginął na Majdanku za calokształt tego w co wierzyl i co robił. Wyksztalcenie? : idiotyczne, wyższe, nie przydatne do niczego. Stan cywilny ? Wdowa po 2 mężach. Jednym rozwiedzionym ze mną przed laty,ale zawsze traktowanym jak mąż, drugim neurastenicznym, cudownym facecie, który po prostu nie dał rady ponieść konsekwencji życia. Dzieci? TAAAK - ukochane absolutnie, absolutnie dorosłe. Wnuki? TAAK przepoczwarzające się w motyle, które odlecą, ale na razie ciągle jeszcze są Dziećmi. Mieszkanie? Ursynów dzielnica biedniejszej inteligencji, a w zasadzie bardzo biednej inteligencji. Parter z ogródeczkiem wielkości chustki do nosa i brzoza wariatka pod oknami. Praca? ukochana. Zainteresowania? jeżdżenie, oglądanie, wąchanie świata. Kolor? czerwony jak żylna krew. Jedzenie? Wszystko oprócz zupy szczawiowej, czerniny i barszczu ze śmietaną. Stan posiadania? 100 letnie pianino, obrączka po Babci, niezidentyfikowany obraz, setki książek koty w dwupaku, długi i miejsce na cmentarzu. Ulubiony kwiat? nasturcja bez włochatych gąsienic i pachnący groszek albo eustomia(????). Przyjaciele? Nieliczni ale są. Życie prywatne? hahaha!
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>